wtorek, 31 grudnia 2013

347. Szczęśliwego ...

Chciałam sprawdzić jak mi będzie bez bloga. Więc nie pisałam. Ale to nie był zbyt dobry pomysł, bo stęskniłam się okrutnie za tym miejscem i za Wami. Dlatego jednak wracam. A w zasadzie wrócę jutro może, albo pojutrze... Niedługo. I będzie trochę zmian. Ale chyba dobrych. Bo nowe jest zawsze lepsze - ponoć...

A póki co, chciałabym Wam wszystkim i sobie też, życzyć wszystkiego co dobre w Nowym Roku. Spełnienia najskrytszych marzeń. Realizacji planów, których nie udało zrealizować się w tym roku. Radości z małych, codziennych rzeczy. Czasu dla siebie i bliskich. I skupienia nad tym, co w życiu naprawdę ważne.


poniedziałek, 9 grudnia 2013

346. Break...

Potrzebowałam przerwy dla siebie. Żeby zdecydować co dalej ze sobą zrobić. Zastanowić się, czy na pewno idę w dobrym kierunku. Odpocząć. Naładować baterię i napić się pysznej kawy zrobionej przez męża.
Nie jestem pewna czy wiem co dalej. Ale nastawiona pozytywnie zaczynam wprowadzać zmiany. Mniejsze i większe. W różne sfery życia. Nie chcę dłużej stać w miejscu.


środa, 20 listopada 2013

345. 27!

Skończyłam dziś 27 lat.
Hmm... nie wiem jak się z tym czuję. Rozkoszuję się jednak dzisiejszym dniem i dobrymi ludźmi, których jednak mam obok siebie. A myślałam, że jest inaczej. Zasiadam więc na kanapkę i będę odpoczywać. Należy mi się :)

poniedziałek, 18 listopada 2013

344. Motywacji mi trzeba...

Ciężki okres jakiś mam. Wstaję wcześnie rano, piję kawę i na tym w zasadzie kończy się moja aktywność się kończy. W kalendarzu mam mnóstwo rzeczy do zrobienia i codziennie przepisuję je na kolejne dni, nie realizując żadnego planu. Wieczorem mówię sobie, że każdy ma prawo do cięższego dnia, że jutro będzie lepiej. Po czym znów wstaję rano, piję kawę i znów nic z tego nie wychodzi. Wychodzę z domu tylko tam gdzie muszę i kiedy muszę. Nie jest to kwestia jesiennego marazmu czy jakiegoś spadku nastroju. Ja jestem do dupy ostatnio. Zaległości mi rosną, a ja oglądam Chirurgów.
Jakieś pomysły na motywację do działania?


czwartek, 14 listopada 2013

343. Gdzie ja jestem?

Obudziłam się w Anglii chyba. Za oknem mgła. Nie widać nic. Może i dobrze. Nie widzę przynajmniej, że sznur samochodów ustawił się już na światłach i będzie tak stał złośliwie aż spóźnię się tam gdzie mam dojechać. Zimno, szaro... Nie znoszę czegoś takiego. Ale może trzeba być ponad to wszystko. To przecież za oknem. Ja jestem w środku. Mam ciepło, sucho i jasno. Co prawda wiele rzeczy do zrobienia, ale przecież dam radę. Może faktycznie trzeba sobie wmówić niektóre rzeczy żeby w nie uwierzyć?
Nie wiem. Zgubiłam się chyba trochę. Zabłądziłam we mgle. Idę gdzieś ale do końca nie wiem gdzie. Gdzieś jestem, ale do końca nie wiem gdzie. Kimś jestem, ale do końca nie wiem kim...



niedziela, 10 listopada 2013

342. Yesterday.

Wczoraj rano już prawie udało mi się rozsiąść wygodnie z zaparzoną kawą, cukierkiem i kocem przed komputerem. Jak już usiadłam, otworzyłam bloga i miałam zamiar coś napisać i odwiedzić Was wszystkich. Ale coś mnie rozproszyło. Okazało się, że mam milion rzeczy do zrobienia innych. Powiedziałam sobie, że wrócę jak już wszystko ogarnę. Nie wróciłam. Tak dzieje się już od dłuższego czasu. Co jest do cholery?




niedziela, 27 października 2013

341. Zołzą być!!!

Zaczęłam robić się niesamowicie upierdliwą, nieszczęśliwą, wkurzoną i wkurzającą kurą domową. Niedoceniana się czułam, niepotrzebna, odtrącona, bo R. nie miał dla mnie czasu. Żaliłam się, marudziłam, narzekałam. Aż w odpowiedzi na moje lamenty dostałam do przeczytania książkę. Dlaczego mężczyźni kochają zołzy. Gdybym mogła nie odrywałabym się od niej w ogóle. Niestety muszę dawkować sobie lekturę, bo obowiązki same się nie wypełnią. To jednak mobilizuje mnie do szybkiego działania, bo myślę sobie: "Szybko zrobię, będę mogła poczytać" :) I tak sobie czytam. I otwieram oczy coraz szerzej ze zdumienia, jaka głupia jestem i jak wiele błędów popełniłam przez pierwszy rok swojego małżeństwa. Wcześniej zresztą też. Ci co czytali wiedzą, że nie za dobrze być miłą dziewczyną. A ja jestem wzorową miłą dziewczyną. I teraz będę starała się zostać wzorową zołzą. Zwłaszcza, że to naprawdę działa :) 
Polecam lekturę wszystkim kobietom. WSZYSTKIM :) 


piątek, 18 października 2013

340. Time goes by...

Czas przecieka mi przez palce, bo mam za mało zajęć. Jakkolwiek dziwnie to brzmi i się wydaje. Szukam dodatkowego zajęcia, a w zasadzie czekam na decyzję, czy coś się wydarzy, ale już trzeci tydzień mija i nic. Dlaczego ludzie tak się nie szanują. Jak dają słowo, to go nie dotrzymują, obiecują odpowiedź i się nie odzywają, mówią jedno, robią drugie, a jeszcze trzecie myślą. Ja nie rozumiem. Pozostaje tylko nadzieja, że kiedyś będzie inaczej.





poniedziałek, 7 października 2013

339. Tak chcę!

Tak chcę, tak potrzebuję i tak wkrótce zrobię!


wtorek, 1 października 2013

338. Herbata z cytryną.

Przychodzę do domu wieczorem. Myję ręce, wstawiam wodę, parzę herbatę i jestem zadowolona, że dzień choć piękny, jesienny, się skończył :)