środa, 2 stycznia 2013

261. New year!

NOWY ROK!
Początek Nowego Roku to zawsze czas podsumowań, refleksji i postanowień. A ja oczywiście nic z tych rzeczy nie zrobiłam. Wpadłam w ten nowy rok z rozpędu i najbardziej cieszę się z normalnie pracującego żołądka :)
Nie chcę nic postanawiać. Działanie zachowawcze może to trochę, żeby się nie zdenerwować na samą siebie jak mi coś nie wyjdzie.
A tak naprawdę, wiem, że życie pisze swoje scenariusze i czasem ma głęboko gdzieś nasze plany i swoimi rujnuje je doszczętnie. Pozostaje po nich niezadowolenie i zawód, a przecież można sobie tego oszczędzić. Chciałabym tylko żeby ten rok nie był gorszy od poprzedniego. To może być trudne jako, że poprzedni należał chyba do najbardziej owocnych w moim życiu. Wydarzyło się dużo dobrych rzeczy, które sprawiają, że jestem szczęśliwa. Niech tak zostanie :)

A Wam wszystkim życzę tego czego życzycie sobie Wy sami. Niech się spełnią Wasze życzenia, a ten Nowy Rok będzie dla Was dobry :)

8 komentarzy:

  1. Słusznie piszesz Basiu. Ja postawiłam sobie cele na 2013. Wierzę, że je osiągnę!
    Samej pomyślności dla Ciebie na ten nowy rok! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie początek to zawsze prawie koniec. Nigdy w ciągu roku nie mam szczerej ochoty tak bardzo strzelić sobie w łepek jak o tej porze roku. Ale to historia raczej na wpis na blogu, który być może już niebawek się w końcu odrodzi. Oby, oby! :]

    No, to najlepszego wobec tego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypada tylko cierpliwie czekać;]

      Usuń
  3. Wszystkiego czego sobie życzysz więc na ten 2013:)

    OdpowiedzUsuń
  4. miło czytać, że był dobry ;-) może już nie jesteśmy takimi pesymistami

    OdpowiedzUsuń
  5. ja również nie robię ani podsumowań ani postanowień bo nigdy mi to nie wychodzi :) ściskam noworocznie, wszystkiego najwspanialszego

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że nie jestem sama jeśli chodzi o olewatorstwo w sprawie postanowień itd. Nie lubię podsumowań, sporządzania bilansu i analiz. Metoda kalkulacyjna nie jest moja najlepszą przyjaciółką, ba! Nie jest nawet znajomą, lata mi i powiewia.
    Niech się dzieje. Oby nie gorzej!

    OdpowiedzUsuń