sobota, 21 września 2013

335. Saturday!

Za oknem piękne słońce. Ciepły wiatr. Jakoś tak przyjemnie. Aż chce się żyć. Po sobotnich zakupach w spożywczym sklepie teraz czas na budyń waniliowy z sokiem malinowym i kawkę. A za chwilę do roboty!


12 komentarzy:

  1. to byłaby dla mnie największa kara gdybym musiała chodzić do pracy na inną godzinę, niż te poranne :) no chyba, że masz na myśli inną pracę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie. To inna praca. Praca kurki domowej. Ciągłe sprzątanie po remoncie, coś tam układam, przekładam, odkurzam itd. Iść do pracy w sobotę popołudniu to najgorsza rzecz na świecie ;)

      Usuń
  2. gorąca kawa w białym kubku ogrzewającym dłonie to coś,co ukoi zmysły szargane chłodem jesieni.

    pozdrawiam!
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! A to już na porządku dziennym niestety :)

      Usuń
  3. i już niedziela i słońca brak :( ale i tak dobrze, że nie poniedziałek! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. mniam, ja zaś zabieram się za goofry. Leniwa niedziela...:)

    OdpowiedzUsuń
  5. taką sobotę, jak opisałaś, uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń