wtorek, 4 października 2011

116. Kolejny tydzień

Chciałam zacząć tydzień od przyjemności. Dlatego wczoraj rano poszłam na umówioną wcześniej wizytę u fryzjera wykupioną przez groupona. Nigdy wcześniej tam nie byłam. Nie wiedziałam do kogo idę, ani co będę tam robić. W  ofercie groupona zawarte było farbowanie, regeneracja, stylizacja i strzyżenie. Całość kosztowała 69 zł zamiast 170 zł. Skusiłam się ze względu na farbowanie. I to faktycznie wyszło całkiem dobrze. Reszta... No średnio. Zestresowana młoda dziewczyna, która w ramach stylizacji podcięła mi końcówki. Na dodatek średnio dobrze. Na dodatek nie ułożyła włosów, ledwie je wysuszyła... no nie podobało mi się to wszystko. Na dodatek nie umiałam jej powiedzieć, że nie jestem jakoś bardzo zadowolona. Nie chciałam sprawiać jej przykrości. Ale nie poszło jej za dobrze i raczej nie wrócę już do niej.
Po wszystkim poszłam jeszcze do kosmetyczki zrobić sobie brwi. Tam przemiła pani mówiła do mnie skarbie co wkurzyło mnie już na samym początku. Ale potraktowałam to jako zabawę i w sumie tydzień zaczął się naprawdę synpatycznie.

Jednak początek początkiem. Co dalej? Dalej pojawiło się moje rodzeństwo z zachcianką wyjazdu do D. siostry R., która zapraszała nas wszystkich już wielokrotnie. Oni jakoś nigdy nie mieli ochoty więc nie jechaliśmy. Zazwyczaj tylko dlatego że im się nie chciało. Tym razem mi się nie chce. Cztery ostatnie weekendy latałam tam i z powrotem z Poznania do domu, z domu do Poznania bo ciągle było coś do zrobienia. Weekendy, które oboje mamy z R. wolne spędzaliśmy osobno, bo ja miałam coś do zrobienia w domu - a to babcia, a to rodzeństwo. Po prostu nie chce mi się jechać do D. zwłaszcza, że widziałyśmy się w ten weekend. Niestety mój argument, że mi się nie chce i chcę spędzić trochę czasu z R. w ogóle nie przekonuje mojego rodzeństwa przez co teraz są na mnie obrażeni. Ja jednak postanowiłam być twarda w tej kwestii i postawić na swoim tym razem. Mogą przecież jechać sami. Chociaż jest mi przykro, że tak to się wszystko układa. Jak oni nie mają ochoty na coś, to wszystko jest ok. Nie muszą się wysilać i nic robić. Jak ja nie mam to już jest gorzej. Bo przecież powinnam się dostosować.
Oj nie. Nie dam się :)

I nie dam sobie zepsuć tygodnia. To będzie dobry tydzień.
Czego i Wam życzę :)

9 komentarzy:

  1. Nic nie powinnaś, jedyne co możesz, to nauczyć się liczyć z tym, że Twoje poglądy nie zawsze spotkają się z aprobatą. Tak już jest, że to czasem trudno przychodzi, ale bez akceptacji tego, że ktoś będzie niezadowolony z naszej decyzji popadamy w jakieś chore uzależnienie od czyjegoś humorku! Nie daj się, a tydzień będzie wspaniały :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z grupona qpiłem kiedyś epapierosa, coby rzucić palenie [palę dalej] i internetowy kurs angielskiego, który powiem, że nawet nawet jest :)
    A co do rodzeństwa to nie daj się ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj tam oj tam, wazne, ze wogole ruszylas sie z domu i cos robisz dla siebie! :) co to za salon fryzjerski byl? moze powinnas podac adres aby inne czytelniczki z Poznania wystrzegaly sie tego miejsca?

    OdpowiedzUsuń
  4. pomyśl sobie tak: Ty masz prawo nie chcieć jechać, oni mają prawo mieć foszka. I tyle i się nie przejmuj nimi, bo im przejdzie, a szkoda nerwów

    OdpowiedzUsuń
  5. A ty jesteś najstarsza z rodzeństwa?
    Tak to jest,m przegłosowali Cię:P choć faktycznie to nie jest miłe jak się nie ma dla siebie czasu, bo ciągle coś, a kiedy już masz ten czas i w dodatku jest weekend, to nikt nie chce Cię zrozumieć, że chcesz posiedzieć w domu na tyłku i nic nie robić. Moi bliscy też mieli problem, by to zrozumieć ale jakoś to do nich wreszcie dotarło :]
    Fajnie, ze mimo wszystko postanowiłaś nie pozwolić zmarnować sobie tego tygodnia :]

    A jak działa to całe wykupowanie usług? logujesz się i od razu płacisz, przelewem czy jak ? Bo to musi minimalna określona liczba osób kupić przecież, czy ja się mylę?

    OdpowiedzUsuń
  6. też tak beznadziejnie mam, że krępuję się otwarcie powiedzieć że jestem niezadowolona i że jest wg mnie do dupy to jakaś masakra w końcu to ja płacę i wymagam!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. powiedz co to za salon byl bo sama wykupilam tez grupon na farbowanie w poznaniu co prawda chyba za mniejsze pieniadze i sie oczywiscie zsatanawiam co mi tam stworza na glowie;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. -> KOJOT: To salon piękności na placu Wolności 2. Dziewczyna ma na imię Milena. Jest bardzo miła i sympatyczna, ale jako fryzjerka sprawdza się średnio.

    OdpowiedzUsuń